Hotel Jakubus, Wilków
Namysłów

Namysłów

Data
przyjazdu
Data
wyjazdu

Namysłów odległość  (8,5km)

Miasto kojarzone głównie z browarnictwem  – siedziba jednego z najstarszych polskich browarów, choć, niestety, niedostępnego dla zwiedzających. XIV-wieczny zamek można dojrzeć w prześwitach drzew spacerując wzdłuż murów obronnych. Baszta Wysoka, Wieża Prochowa – te nazwy odnoszą się do monumentalnej wieży na murach obronnych Namysłowa nad Bramą Krakowską. W średniowieczu strzegła ona wjazdu do miasta. Dzisiaj, odrestaurowana, jest punktem widokowym – jedną z atrakcji turystycznych Namysłowa.

Miejsce, które warto odwiedzić w Namysłowie to Izba Techniki Młynarskiej znajdująca się w budynku dawnego młyna. Oryginalne wyposażenie z przełomu XIX i XX wieku, niezwykła atmosfera miejsca oraz opowieści przewodnika gwarantują niezapomnianą podróż w przeszłość. 

Kazimierz Wielki i Karol IV Luksemburski raczyli się tutaj piwem. Friedrich Bernhard Werner, europejski rysownik wszech czasów, przyjechał do Namysłowa, żeby naszkicować miasto, ale że wtedy nie znano jeszcze zasad dyscypliny pracy, to w czasie, kiedy rysował, pozwalał sobie na kufel chmielowego napoju.

Miasto od zawsze było związane z piwem, warzono je przynajmniej od siedmiuset lat, ale kropkę nad i postawił dopiero w XX wieku Albrecht Haselbach. Jego dziadek nabył stary browar, ojciec dokupił sąsiadujący z nim zamek i zbudował znaną na całym świecie markę. Sygnował ją swoim nazwiskiem. W chwilach wolnych od pracy tworzył największą, jaka kiedykolwiek powstała, kolekcję przedstawień Śląska. Znalazły się w niej, co oczywiste, również prace Wernera.

 

Zamek na piwie

Namysłów leży dokładnie 60 km na wschód od Wrocławia i niemal tyle samo na północ od Opola. To idealne tereny na piesze i rowerowe wędrówki. Dookoła zagubione wioski pełne legend, lasy i parki, które otaczały niegdyś szlacheckie rezydencje. Gdyby spojrzeć na Namysłów z góry oczami ptaka, to najstarsza część miasta skojarzy się z okrętem, na którego dziobie stoi potężny zamek, a masztem jest wieża ratusza.

Całość opasał przed wiekami pierścień murów obronnych, wzmocnionych czterdziestoma pięcioma wieżami. Ich pozostałości, z odnowioną Basztą Oborową i Bramą Krakowską, do dziś nadają miastu nie tylko nieco staromodnego charakteru, ale i tajemniczości.

Kiedy przechadzam się przez centrum miasta, w każdej cegle czuję zagadkę. Kilkanaście lat po wojnie poszukiwacze skarbów typowali Namysłów na miejsce, w którym mogła zostać ukryta Bursztynowa Komnata. Wciąż żywa jest tu opowieść o kosztownościach, które w XVI wieku zostały zamurowane w jednym z filarów kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła. Filarów jest aż dwanaście, opiją się na nich strzeliste łuki sklepienia, trudno powiedzieć, w którym mogą się kryć skarby. Legenda mówi również o tunelu wiodącym z gotyckiej świątyni gdzieś pod miasto. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, jedni twierdzą, że wyjście z podziemi znajduje się w zamku, inni, że pod ratuszem.

Pewne jest zaś jedno. W czasie II wojny światowej zamek Haselbacha został zamieniony w skarbiec, do którego zwożone były zabytki z zagrożonych części III Rzeszy. Jako że browar miał z zamkiem wspólny system grzewczy, tu, z dala od wojny, miały przeczekać najgorsze chwile. Co się z nimi potem stało? To kolejna tajemnica…

 

Królowie na dziedzińcu

Jeden z niemieckich historyków XIX wieku wywodził nazwę Namysłów od procesu myślenia, pisząc, że w tak nazywanej osadzie musieli mieszkać mądrzy ludzie. Tej hipotezie sprzyjała legenda o smoku, który niegdyś gnębił okolicę. Mieszkańców zmusił do ucieczki i w miejscu, gdzie później powstało miasto, zaczęli się namyślać, co robić dalej.

Tak naprawdę Namysłów to najprawdopodobniej po prostu osada Namysła, ale kim był Namysł, tego badacze jeszcze nie odkryli. Po raz pierwszy ta nazwa pojawiła się w dokumentach w 1233 roku. W najbardziej malowniczym zakątku miasta stała już wtedy niewielka twierdza, w miejsce której powstał zamek w nieco krzyżackim stylu. Trzy gotyckie budynki ułożone w kształcie podkowy otoczyły dziedziniec.

Tutaj właśnie – jak chce tradycja – spotkali się Kazimierz Wielki i Karol Luksemburski. Królowie zjechali z całą świtą do Namysłowa w listopadzie 1348 roku, żeby podpisać traktat pokojowy. Kazimierz (ten, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną) miał wtedy trzydzieści osiem lat, Karol (zawdzięczamy mu Skarb Tysiąclecia, czyli odnalezione po wiekach klejnoty koronne, które zastawił w Środzie Śląskiej, oraz uczynienie piastowskiej księżniczki ze Świdnicy cesarzową) był młodszy o sześć lat. Jako że – jak wspominają kroniki – każdy tutejszy gość był witany przede wszystkim piwem, a dopiero potem winem, chlebem, owsem oraz mięsem, i władcy nie mogli pogardzić poczęstunkiem.

Od nadmiaru głowa boli

W Namysłowie każdy, kto tylko mógł, produkował piwo. Dziejopisarze zwracali nawet uwagę, że „mogłoby zostać ustanowione prawo, aby niektórzy mogli być trzeźwi i niepijani”. Z czasem lokalni książęta musieli wprowadzać zakazy, tak żeby w jednym domostwie nie warzono więcej niż dziesięć małych beczek. Swoje trzy grosze dodał biskup, który rzucił klątwę na wszystkich tańczących w rocznicę poświęcenia tutejszego kościoła skoczne tańce, z których wynikały tylko, jak notowano, „same kłopoty”.

Jakby na to nie patrzeć, Karol Luksemburski, któremu dostał się Namysłów, wracał tu jeszcze kilka razy. Wzniósł mury obronne, a w przerwach – oczywiście – degustował, znane już sobie napoje. Zamek, podobnie jak miasto, przez wieki rósł na piwie, w XVIII wieku warzyli je nawet Krzyżacy, zaś za czasów Haselbacha do zamku przeprowadziły się biura browaru. Tak zostało do dzisiaj. Namysłów najlepiej odwiedzić w samo południe. W sercu Starówki stoi ratusz, którego początki sięgają XIV wieku. Ma pięćdziesięciotrzymetrową wieżę. To właśnie z niej, codziennie o dwunastej, wylatuje nad dachy miasta hymn Namysłowa. Utwór na trzy trąbki słychać również wieczorami, o dwudziestej pierwszej, a jedynie w Boże Narodzenie zastępuje go świąteczna kolęda. Ratusz, jak wszystko w Namysłowie, wiąże się z przyjemnościami, bo już od 1823 roku w podziemiach budynku urządzony został wyszynk piwa. To jest właśnie fenomen Namysłowa. Wszystko tu płynie wolno i harmonijnie, jak złocista rzeka…wiadomo czego.

Ciężki budynek w pobliżu katedry św. Szczepana w Wiedniu kryje setki drewnianych skrzyń. To siedziba i archiwum Krzyżaków. Choć państwo zakonne zostało zlikwidowane, to oficjalnie papieże nigdy nie rozwiązali samego zakonu.

Krzyżacy, obok joannitów i templariuszy, należą przecież do najsłynniejszych zakonów rycerskich, które powstały w czasie krucjat na Ziemi Świętej w XII wieku. W Polsce Krzyżacy kojarzą się głównie z bitwą pod Grunwaldem. Tymczasem działają do dziś, a jeszcze ponad dwieście lat temu Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie miał zaledwie 60 km na wschód od Wrocławia, w Namysłowie, średniowieczny zamek i browar. Po co? Skrzynie z tymi informacjami czekają dopiero na otwarcie. Drewniane sejfy na wiedzę mają numery od 51 do 63.

Nastoletni biskup

W 1931 roku Albrecht Haselbach, kolekcjoner, właściciel browaru i zamku w Namysłowie, zainteresował się historią swojej posiadłości. Wiedział, że warownię wzniósł w XIV wieku Karol IV Luksemburski, Święty Cesarz Rzymski, znał dzieje tutejszego piwa warzonego od setek lat, gdzieś usłyszał, że w Namysłowie mogli również mieszkać Krzyżacy. Krzyżacy? Ta informacja zaintrygowała przedsiębiorcę.

– Kwerendę na zlecenie Haselbacha przeprowadził Fritz Rotschate, który dotarł do dokumentów stwierdzających, że na Dolny Śląsk Krzyżaków sprowadził książę wrocławski Henryk I Brodaty w 1222 roku, nadając im wieś Łasucice na ziemi namysłowskiej. Myślę, że dla browarnika to była bardzo ważna wiadomość, nadawała bowiem historii jego regionu szczególnej wagi – mówi dr Dariusz Woźnicki z Instytutu Kultury Rycerskiej. – W Centralnym Archiwum Zakonu Krzyżaków w Wiedniu, w skrzyni nr 51, znajdują się zapiski o Karolu IV Luksemburskim, który w 1348 roku kupił Namysłów. Kolejni władcy rozbudowywali potężny obiekt, żeby w 1703 roku sprzedać go Krzyżakom.

Choć skrzynie w wiedeńskiej siedzibie zakonu ciągle czekają na otwarcie, ze spisów zawartych w nich dokumentów można powoli układać historię Krzyżaków w Namysłowie. Po utracie Prus w XVI wieku rycerze w habitach tracili nie tylko znaczenie, ale i majątki. Ostały się głównie domy zakonne na terenie Rzeszy Niemieckiej, a siedziba wielkich mistrzów została najpierw przeniesiona do Mergentheim w Wirtembergii, a dopiero potem do Wiednia. Bracia musieli zadbać o siebie sami.

Decyzję o sprzedaży Krzyżakom średniowiecznej warowni w Namysłowie podjął Leopold I Habsburg, „z Bożej łaski uświęcony i wybrany Cesarz Rzymski, po wieki August, król Niemiec, Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii etc. etc.”. Zakon zapłacił za posiadłość i sześć pobliskich wsi 110 tysięcy węgierskich guldenów, co było jak na tamte czasy niebagatelną sumą.

– Myślę, że do osadzenia Krzyżaków w Namysłowie przyczynił się Wielki Mistrz Franz Ludwig von Pfalz-Neuburg, którego ojciec znał cesarza. Pochodził z jednej z najstarszych niemieckich dynastii. Oprócz funkcji zakonnych pełnił również urząd namiestnika Śląska, Jako że Krzyżacy kupowali zamek z browarem, musieli być nim żywo zainteresowani, nie tylko ze względów ekonomicznych – tłumaczy dr Woźnicki.

Wielki Mistrz von Pfalz-Neuburg robił – z punktu widzenia nas współczesnych – karierę dość niezwykłą. Ojciec jeszcze przed jego urodzeniem przeznaczył go do stanu duchownego. Kiedy mały Franz miał osiem lat, papież pozwolił mu na noszenie tonsury, którą okalały włosy, mające przypominać koronę cierniową. W wieku czternastu lat przyjął niższe święcenia kapłańskie, biskupem został jako dziewiętnastolatek. W trzydzieste urodziny stał się Mistrzem Zakonu.

– W skarbcu krzyżackim w Wiedniu po Wielkim Mistrzu von Pfalz zachowało się kilka pamiątek. Zadziwiające, że to głównie… pokale z karkonoskich hut. Piękne, wykonane z przeźroczystego szkła, mają misterny grawerunek. To potwierdzone świadectwo czynnego zainteresowania piwem mistrza i jego zakonu – śmieje się dr Woźnicki.

 

Wojna piwna

Co działo się w Namysłowie w krzyżackich czasach? Rycerze w habitach mieli sporo obowiązków, m.in. niezwykle prężnie rozwijali piwny biznes. Ponieważ w tamtych czasach niemal każdy warzył własne piwo, Krzyżacy – właściciele największego w okolicy browaru – musieli zabezpieczyć własne sprawy. Wpadli więc na genialnie prosty pomysł. Mieszkańcy podległych im wsi mieli kupować wyłącznie piwo z zakonnego browaru. Innego wyjścia nie mieli, tym bardziej że Krzyżacy sprawowali nad zakupionym terenem również władzę sądowniczą. W każdej chwili mogli najzwyczajniej nadużyć władzy albo – do ich obowiązków należało utrzymywanie więźniów kryminalnych – po prostu obciąć im racje żywnościowe.

Krzyżacką maszynkę do robienia pieniędzy napędzał również jeszcze piętnastowieczny przywilej, dzięki któremu rycerze pobierali cło od piwa, bydła i wozów, które przejeżdżały przez tereny zakonu. Oczywiście, zarówno przymus picia krzyżackiego piwa, jak i cła powodowały wieczne konflikty. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to… Ponad Krzyżakami stał cesarz, ten zaś zwolnił Namysłów z płacenia podatków na całe cztery lata. Niemniej jednak przedsiębiorcy w habitach musieli sobie radzić doskonale, skoro po oblężeniu Namysłowa w czasie I wojny śląskiej stać ich było na odbudowanie zniszczonego zamku, a w 1771 roku dobudowali dodatkowe skrzydło, zamykając nim dziedziniec.

Z czasem jednak rycerze radzili sobie coraz gorzej. Nie każdy mistrz się sprawdzał, bywali i tacy, którzy trwonili majątek na kobiety i błyskotki. Pod koniec XVIII wieku browar o mało nie upadł, jednak już w 1802 roku na czele namysłowskich Krzyżaków stanął Frank Heinrich Freiherr von Hettersdorf. Choć nie wiadomo jeszcze jak, podwoił zakonny majątek zaledwie w osiem lat. Namysłów kwitł.

– 30 października 1810 roku zakonom król Fryderyk Wilhelm II odebrał wszystkie dobra kościelne na terenie Prus. Namysłowski komtur zrezygnował z odszkodowania, w zamian za co otrzymał pobliski folwark Glausche, czyli dzisiejszą Głuszynę – mówi Dariusz Woźnicki. – Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że w XVIII wieku działali na terenie dzisiejszej Polski Krzyżacy. Przeglądanie trzynastu skrzyń z Wiednia może nam zająć miesiące. Ale czuję, że czeka na nas wiele niespodzianek, być może odnajdą się stare receptury piwne?

No tak, dla wielu byłyby cenniejsze niż złoto.

Autor: Joanna Lamparska
- podróżniczka, pisarka i autorka książek o tajemnicach historii.

(c)http://www.national-geographic.pl/national-geographic/piwne-batalie-krzyzakow

(c)http://www.national-geographic.pl/traveler/mala-miejscowosc-wielka-historia-i-skarby-w-tle-namyslow-ma-mnostwo-tajemnic

Informacje praktyczne: 

godziny otwarcia:
wtorek – sobota – 9.00 – 17.00,
niedziela – poniedziałek – nieczynne;

Kontakt:
 +48 605 4099 85

 

Jakubowice 36
46-113 Wilków, Polska

mobile nav bg
Zobacz na mapie
Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z naszymi promocjami i ofertami specjalnymi.

Aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie, Serwis wykorzystuje pliki cookies zapisywane w pamięci przeglądarki. Szczegółowe informacje na temat celu ich używania oraz możliwość zmian ustawień plików cookies znajdują się w Polityce prywatności.
Klikając AKCEPTUJĘ WSZYSTKIE, wyrażasz zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez Osadkowski Sp. z o.o., ul. Kolejowa 6, 56-420, Bierutów Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności). Zmiany ustawień plików cookies możesz dokonać w ustawieniach.

Zarządzaj ustawieniami dotyczącymi prywatności
Pliki cookies niezbędne do funkcjonowania strony

Pliki cookies niezbędne do działania usług dostępnych na stronie internetowej, umożliwiające przeglądanie ofert, dokonywanie rezerwacji, wspierające mechanizmy bezpieczeństwa m.in: uwierzytelnianie użytkowników i wykrywanie nadużyć.

Pliki cookies analityczne

Pliki cookies umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania przez użytkownika ze strony internetowej w celu optymalizacji jej funkcjonowania, oraz dostosowania do oczekiwań użytkownika,

Pliki cookies marketingowe

Pliki cookies umożliwiające wyświetlanie użytkownikowi treści marketingowych dostosowanych do jego preferencji, oraz kierowanie do niego powiadomień o ofertach marketingowych odpowiadających jego zainteresowaniom, obejmujących informacje dotyczące produktów i usług administratora strony i podmiotów trzecich.

Twoje preferencje nie zostały jeszcze zapisane